lis
17
2012

Wielki mały pomocnik






Jak pisałam w poprzednim poście Jasia najbardziej uszczęśliwia (podejrzewam, że nie tylko Jasia, ale każdego malucha, bo które dziecko nie lubi czuć się ważne i potrzebne?) “prawdziwa” praca prawdziwym sprzętem.

Oto kilka przykładów:

Zamiatanie, wystarczy zapewnić maluchowi miotłę o odpowiednio krótkim kiju…

Mycie podłóg, tak samo prawdziwy mop, ze skróconym kijem.

Wkładanie papierowych foremek na babeczki do formy.

Obieranie kukurydzy

Wszelkie mycie i wycieranie kurzu (na zdjęciu Jaś w wieku ok. 7 miesięcy)

Mieszanie, o ile nie zależy wam na super porządku :)

Krojenie plastikowym nożem miękkich rzeczy np. bananów lub smarowanie pieczywa

Wkładanie torebek z herbatą do szklanek lub dzbanka

Rwanie sałaty na kawałeczki

Wsypywanie przygotowanych składników sałatki lub ciasta do miski

Mycie i segregowanie sztućców lub mycie warzyw i owoców

Nakrywanie do stołu, lub rozkładanie sztućców czy serwetek

Segregowanie skarpetek

Wałkowanie ciasta

Wkładanie i wyciąganie ubrań z pralki, wieszanie i ściąganie (zdecydowanie chętniej) prania z wieszaka

Mieszanie w zakręconych słoikach np. sosów

 

Na razie tyle przyszło mi do głowy, pewnie jest tego więcej…

A w czym “prawdziwym” Wam pomagają dzieciaczki? :)

 

    6 komentarze

  1. kasia pisze:

    hmmm mi niestety tylko w robieniu bałaganu i przyspieszonym zużywaniu się wszystkiego co posiadamy (w tym są stoły bez laminatu, podłogi z dziurami, połamane listwy, wyrwane karnisze i uszczerbione drzwi), no i oczywiście moje dzieci pomagają zabawkom “się zniszczyć”
    cieszcie się, że macie dziecko-oazę spokoju;)
    pozdro:)

    • alakoala pisze:

      :-))) hi hi
      chyba właśnie dlatego warto organizować dzieciom czas ;-)
      Jaś psuć też potrafi, a i listwy również wyłamuje, ale pożyteczne zadania też chętnie wykona… pozdrawiam :)

  2. kasia pisze:

    no nie zgodzę się, tzn nie sprawdza się to przy dwójce dzieci.. Próbowałam kilku zabaw jakie opisywałaś, ale niestety wszystko kończyło się krzykiem, walką kogutów i siłą zębów, jeszcze zanim zaczęliśmy się bawić. Niestety moi nie mają cierpliwości do niczego co zaproponuję im ja, chyba że dam ciastolinę to kilka godzin spokoju ze strony Kuby, ale też pod warunkiem, że Zuzia siedzi kilka metrów od niego i nawet nie patrzy w jego stronę – – ‘
    u nas to dzieci mają decydujący głos, ja mogę tylko po nich posprzątać

  3. ewela pisze:

    Oj jaki Jasio pomocny:):)
    u nas zdecydowanie wycieranie stołu, zamiatania, odkurzanie uwielbia:):) Takze prasowanie (oczywiscie swoim zelazkiem)
    Maly siedzi w garderobie podaje mu ubrania mowie np bluzka i daje na miejsc:):) Mycie naczyc z mamusia:):) i jeszcz pare innych
    :) buzka

  4. Ala pisze:

    My tez sporo rzeczy robimy razem :) Maluch bardzo lubi nam pomagać praktycznie we wszystkim. Jeśli trzeba razem z mężem coś naprawiają, ze mną sprząta, gotuje (bardzo lubi robić kotlety), piecze cista, ostatnio nawet mył niskie partie okna balkonowego ;) Brawurowo rozpakowuje zakupy…. :)

  5. koleżanka :) pisze:

    Witam,
    Ja pochwalę się że moja mała Alicja uwielbia wyciągać z szuflad swoje ubrania a później wkłada z powrotem i bije sobie brawo, wkłada pranie do pralki, a jak wieszam to podaje mi z miski tak że nie mogę nadążyć wieszać, ściągać tęż lubi wszystko co wisi na suszarce :) uwielbia też wyciągać sztućce ze zmywarki nieważne czy czyste czy brudne. Zanosi wszystko o co ją proszę do kosza nawet kiedyś jej się tak spodobało wyrzucanie śmieci że wrzuciła do kosza na śmieci zawieszkę do smoczka i krem bepanten. Zawieszkę zauważyłam a kremu nie, zorientowałam się dopiero po jakimś czasie że musiała wyrzucić. Jak jesteśmy na zakupach to podaje mi produkty z koszyka i strasznie się denerwuje jak coś zabiorę sama a ona nie może tego podać do skasowania. Ostatnio po kąpieli czeszemy się wzajemnie, mam wyrwane połowę włosów ale i tak jest miło :) Stara się jak może :)

Dodaj swój komentarz