lut
05
2015

Doman po naszemu. Układamy pierwsze zdania.






Uczymy się czytać globalnie metodą Domana, to nasze drugie podejście (kilka słów na ten temat pisałam tu). Kilka zestawów rzeczowników i czasowniki już za nami. Uczymy się w troszkę innej kolejności niż zaleca twórca metody. Postanowiłam wcześniej wprowadzić czasowniki, żeby trochę “ożywić” nasze lekcje. I jest super. Poprzednim razem nie doszliśmy do czasowników. Teraz się udało, nowością było pokazywanie przeze mnie wszystkich czynności, które były napisane na kartach. Marysia uwielbiała to, zresztą Jaś też. Wcześniej pisałam, że u Jasia widzę efekty uczenia metodą, ale nie widzę ich u Marysi. Nastąpiła zmiana. Otóż pewnego dnia Marysia (15miesięcy) przyniosła mi kartę z napisem “myje” i zaprowadziła do łazienki oznajmiając, że chce się kąpać. To mnie mocno zaskoczyło i postanowiłam rozłożyć czasowniki na podłodze i poprosić Marysię o podanie mi konkretnych wyrazów (wcześniej jej nigdy nie sprawdzałam) i rzeczywiście robiła to prawie bezbłędnie. Ale do rzeczy.
Wyciągnęłam karty z czasownikami i osobami, jakie już poznaliśmy. Ułożyłam na podłodze kilka dwuwyrazowych zdań (niekoniecznie mądrych, im śmieszniej tym lepiej), głośno je czytając i poprosiłam Jasia, żeby układał ze mną… Jaś ułożył w ten sposób całą podłogę. Niektóre wyrazy czytał sam bezbłędnie, niektóre musiałam przeczytać ja. Po ułożeniu wszystkich zdań bawiliśmy się w deptanie wyrazów. Najpierw Jaś deptał wyrazy a ja je głośno czytałam. Później ja mówiłam jakiś wyraz, a Jaś odszukiwał go i na nim stawał.

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Dodaj swój komentarz